Dzisiejsze państwo Izrael obejmuje obszar, który jest zbliżony swoim rozmiarem do terytorium Belgii. Spotykamy na tak niewielkim terenie dwie strefy klimatyczne - podzwrotnikową na północy, a na południu zwrotnikową pustynną. W Izraelu krzyżują się drogi biegnące z Afryki do Europy i z Azji do Afryki. Tędy biegła słynna w starożytności droga via maris. Po niej poruszały się legiony, karawany kupieckie i zwykli podróżni. Tutaj stykały się ze sobą kultury i religie trzech kontynentów. W czasach antycznych był to środek ówczesnego świata. Ze względu na swoje położenie jest to znakomite miejsce do propagowania nowej idei, filozofii czy religii. Przed 2000 lat nie było lepszego miejsca na świecie, gdzie mógłby się pojawić mesjasz.

Obecnie wielu turystów przyjeżdża do Izraela z myślą, że zobaczą wiele budowli i pamiątek z czasów Jezusa. Są pewni, że przeżyją niezwykłe duchowe uniesienia. Jeżeli ktoś z takim nastawieniem udaje się w podróż do Ziemi Świętej, może być trochę rozczarowany tym, co zobaczy. Bowiem podróżowanie po Ziemi Obiecanej, to oglądanie niezwykłych krajobrazów w miejscach, które znane są z biblijnych opisów. Stąpanie po kamieniach, po których chodziły postacie znane z kart Pisma Świętego. Mówiąc w dużym uproszczeniu, podróżowanie po Izraelu, to przede wszystkim oglądanie kamieni. Dlatego dobrze jest wcześniej zapoznać się z historią tego kraju.


Jesienią 1999 roku wyjechałem do Izraela. Do wyjazdu doszło dzięki otrzymaniu przeze mnie zaproszeniu od Żydów, którzy zamieszkiwali przed drugą wojną światową Zabłocie. Nasza znajomość zaczęła się od inwentaryzacji cmentarza żydowskiego w Zabłociu. Przez kilka dni z paroma osobami odkopywałem a potem czyściłem zwalone macewy, następnie zostały one ponumerowane i skatalogowane. Gdy pracowałem na kirkucie zastanawiałem się, czy po holokauście ocalał ktoś z żydowskich mieszkańców Zabłocia ? Dzięki uprzejmości pracownika Gminy Żydowskiej wkrótce nawiązałem korespondencje z osobą pochodzącą z Zabłocia a obecnie mieszkającą w Izraelu. Za jej pośrednictwie dowiedziałem się, że obecnie żyje około trzydziestu Żydów pochodzących z dzielnicy Zabłocie. Bardzo chciałem ich poznać. Podzieliłem się z nimi tym pragnieniem i wkrótce znalazłem się w Ziemi Świętej.

Podróż miałem z przygodami. Na lotnisku w Warszawie dowiedziałem się o poważnym opóźnieniu samolotu do Monachium skąd miałem połączenie do Tel Awiwu. Może nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to, że na lotnisku Ben Gurion czekał na mnie ktoś kogo nigdy wcześniej nie widziałem a znałem jedynie z korespondencji. Zdążyłem w poczekalni przeczytać całą biblijną Księgę Sędziów zanim wreszcie oczekiwany samolot odleciał. Jak zdążyłem obliczyć na przesiadkę w Niemczech miałem zaledwie kilka minut. Powiedziałem o tym stewardesie. Na płytę lotniska w Monachium wyszedłem jako pierwszy, tam czekał już na mnie bus z kierowcą Polakiem, który zawiózł mnie wprost pod schody samolotu do Izraela. Jeszcze tylko prośba o przetransportowanie bagażu i znalazłem się na pokładzie.